Ponieważ dopisuje mi dzisiaj dobry nastrój (dostałam 3 komplementy! ^^), niestety nie mam mojego duchowego natchnienia, czyli z góry muszę przeprosić wszystkich tych, którzy stwierdzili, że "fajnie piszę". Ale do rzeczy.
Otóż lubię obserwować zachowanie innych ludzi. Czuję się wtedy niczym serialowy "Dr. Cal" z Magii Kłamstwa. Oczywiście na mowie ciała nie znam się tak dobrze jak on, ale ćwiczę, ćwiczę. Jednak nie chodzi mi o sztukę czytania mowy ciała. Chodzi mi o sztukę patrzenia.

Sztuka patrzenia? Tak. Brzmi dziwnie i tajemniczo, ale już wyjaśniam.
Jako niezwykle wrażliwa i empatyczna istota (do tego skromna), bardzo zwracam uwagę na patrzenie. Niestety mój cichy charakter rzadko kiedy wyróżnia się z tłumu szaleńców, przez co wiem, co to znaczy być niezauważonym. Podczas rozmowy zawsze dbam o to, żeby nikt nigdy się tak nie poczuł, bo wiem również, że to uczucie nie jest przyjemne.
Do dnia dzisiejszego nie spotkałam nikogo, kto dbałby o wygodę wszystkich podczas rozmowy. Kiedy zapoznajemy się z kimś nowym, zwykle zwracamy uwagę tylko na tego najbardziej wyróżniającego się "szaleńca". A ponieważ sama jestem mało wyróżniającym się "szaleńcem", rzadko ktoś zwróci uwagę na mnie. ALE! Dzisiaj zostałam mile zaskoczona. Na przerwie do koleżanki podszedł nowy kolega. Zaczął tłumaczyć jej matematykę (zauważyłam, że to najczęstsza metoda na podryw w naszym liceum), ale w tym tłumaczeniu zaskoczyła mnie jedna rzecz - zastosowanie drugiej osoby, liczby mnogiej czasownika. "Rozumiecie?". Wow. Na dodatek sam zerkał, czy obie słuchamy, mimo że osobiście mnie nie znał. Jednak to doceniłam - patrzenie. Może to brzmi głupio, ale taka banalna sprawa jak samo patrzenie ma bardzo dużą wartość. Szczególnie dla takich "niezauważonych".
Także apeluję do wszystkich, którzy cudem trafią na bloga. Patrzcie na innych, zauważajcie ich. Miło jest poczuć się docenionym i pewnie się ze mną zgodzicie. No, a dzisiejszy dzień chyba zanotuję w kalendarzu ;)
Pozdrawiam!
Masz całkowitą rację - to okropne uczucie być ignorowanym, a nawet jedno spojrzenie może zmienić nastrój drugiej osoby.
OdpowiedzUsuń~i nadal "fajnie piszesz"
Też zwykle jestem taką szarą myszką, ale raczej z wyboru bo są takie momenty kiedy odwala mi jak po nie wiadomo jakich prochach choć jestem trzeźwa i w ogóle. Jestem osobą która lubi po prostu słuchać. Faktycznie czasami bywają taki sytuacje np. Idziesz na imprezę z kumpelą ona poznaje jakiegoś ziomka a ty wleczesz się za nimi jak kula u nogi. Ciekawe masz spostrzeżenia;)
OdpowiedzUsuńpozdro
http://dziennikidestiny.blogspot.com/
też jestem bardzo nieśmiałą osobą, więc Cię rozumiem. :)
OdpowiedzUsuńsamo to, że jakiś człowiek zaszczyci Cię miłym spojrzeniem jest bardzo miłym uczuciem. :)
fajnie, że dzielisz się z ludźmi swoimi spostrzeżeniami.
bo może akurat znajdzie się taki ktoś kto zacznie inaczej spostrzegać świat.
dzięki Tobie. :)
ucieczkawmarzenia.blogspot