Dawno nie pisałam, ale tak już mam. Nieregularne wstawianie postów to jedna z rzeczy, które robię najlepiej. Oczywiście mnie to nie przeszkadza, ale jeśli znajdzie się już ktoś, kto lubi zerkać na moje "wypociny", pewnie inaczej to odbiera ;p
No, ale do rzeczy. Tym razem blog musi posłużyć mi za melancholijny pamiętnik.
Otóż ostatnio zauważyłam, że jedną z rzeczy, które potrafią popsuć mój dobry nastrój są... zmiany. Trochę to dziwne, skoro sama chcę zmienić swoje życie. Heh, taki tam paradoksik. Dlatego ta moja metamorfoza życiowa jest tak wolnym procesem. Kiedy próbuję coś zmienić zbyt szybko, ściska mnie serce. Ostatnio chciałam wzbogacić swoje życie towarzyskie. Nagle zaczęłam wychodzić częściej na spotkania. Niby fajnie, fajnie, ale po każdym spotkaniu łapała mnie "deprecha". Czułam się, jakbym włożyła za małe(?) buty... tak niewygodnie. Dlatego chyba zwolnię z tym wszystkim. Będę zmieniać życie mniejszymi kroczkami.

Ale jeszcze mniejsze buty wkładam, gdy widzę, że zmieniają się moi starzy znajomi. Niby wciąż to oni, "heloł", ale każda zmiana w ich zachowaniu to kolejny gwóźdź w sercu... (czy jakoś tak).
Ech, muszę coś z tym zrobić. Tylko nie bardzo wiem co. Przecież życie innych ludzi nie zależy ode mnie, a tym bardziej nie powinnam się tak bardzo tym przejmować.
Dupa.
Ma ktoś jakąś magiczną poradę dla mnie? Uwielbiam pomagać ludziom, ale bywają dni, w których nie potrafię pomóc samej sobie. Chętnie "przeleżałabym" ten problem, ale to siedzi jednak w głowie i wolałabym go rozwiązać. Jakby ktoś był taki miły i poradził coś... byłabym wdzięczna. :)
Pzdr.
[Czytam Twojego bloga od początku i mogę szczerze stwierdzić, że ciekawie piszesz. Tak, to komplement :3. Tak, to ważny komplement, rzadko komplementuję ludzi :333.]
OdpowiedzUsuńMój ukochany pan Sołżenicyn napisał w "Oddziale chorych na raka" coś, co zmieniło całe moje życie. Brzmi to naciąganie, ale taka prawda.
„To nie dobrobyt czyni nas szczęśliwymi, lecz dobroć i sposób widzenia własnego życia. I jedno, i drugie zawsze zależy od nas samych: człowiek zawsze może być szczęśliwy, jeśli tylko tego zechce, i nikt nie jest w stanie mu przeszkodzić.”
W pierwszym poście napisałaś, że po zmianie podejścia do życia, żyje Ci się dużo lepiej. Brawo! Jeśli teraz również źle się czujesz, zmień to. Podejście do zmian również da się zmienić. Dlaczego zmiany Cię przerażają? Zlikwiduj przyczynę strachu, a on zniknie.
Nie, nie jest to proste, ale wykonalne.
Życzę poprawy humoru i ogólnego powodzenia w życiu.
moje-wszystko-i-nic.blogspot.com
O, to bardzo dziękuję za ten komplement ;d
UsuńHm, muszę przyznać, że Twój kochany pan Sołżenicyn do mnie przemówił. Niby gdzieś tam o tym wiedziałam, ale chyba potrzebowałam odpowiednich słów, by sobie o tym przypomnieć.
Dzięki wielkie ;) NAPRAWDĘ poprawiłaś mi humor ^^
Tak, zmieniaj życie powoli, ja tak jak ty chciałam "wzbogacić życie towarzyskie" ale długo mi się to nie udawało, a teraz po około 7 miesiącach jestem dużo bardziej "otwarta" :)
OdpowiedzUsuńW ogóle bardzo podoba mi się twój "luz" w pisaniu, piszesz co myślisz i nie starasz się ukrywać prawdziwej siebie (tak mi się przynajmniej wydaje), np. takie "dupa" w środku notki, mało blogerek używa takich słów :D
monomentume.blogspot.com
Haha, tak - "dupa" to cała ja ;d
UsuńDzięki, takie małe komplementy bardzo poprawiają mi humor. Nie miałam pojęcia, że mój styl wypowiedzi może zainteresować nawet dwie osoby ;p
,,Uwielbiam pomagać ludziom, ale bywają dni, w których nie potrafię pomóc samej sobie" Też tak mam, że mam dni w których pomagam każdemu tylko nie sobie. Bardzo fajny blog i obserwuje ;3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://fanfictiononedirectionbyme.blogspot.com/