sobota, 19 kwietnia 2014

Muzyka + Książki + Minecraft = LBA i Wielkanoc.

Zamiast zająć się świątecznymi porządkami, wolę dodać wpis, który zapewne nie będzie cieszył się dużą liczbą czytelników. Ale wszystko lepsze niż odkurzanie pokoju, nieprawdaż? Tak oto "pokonuję lenistwo". Efektami podzielę się już w krótce!
 
Do Liebster Blog Award (tak to się pisze?) nominowały mnie dwie osoby: Aleksandra i Muhikons. Bardzo dziękuję, czuję się wyróżniona ^^. Mam nadzieję, że pominięcie wstępu wyjaśniającego zasady LBA nie będzie wielkim grzechem, dlatego oszczędzę tego i sobie i Wam. Poniżej umieszczam 22 pytania i odpowiedzi na nie. Następnie nominuję kilka swoich propozycji, gdyż takie są reguły. Także zapraszam do lektury:
 
Autorka: Muhikons.
1. Czy kiedykolwiek spełniło się jakieś Twoje marzenie?
- Tak, spełniła je setna spadająca gwiazdka, którą o to prosiłam.
2. Wyobraź sobie, że masz kota - pozwalasz mu chodzić po stole i blacie kuchennym?
- Ja tak. Gorzej z moją mamą.
3. Czy fazy księżyca mają wpływ na Twój sen?
- Nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Być może mają.
4. Dobrze pamiętasz swoje sny?
- Tylko te straszne albo wyjątkowo miłe. "Zwykłe" słabo pamiętam.
5. Pu-erh. Zdarzyło Ci się to pić?
- Nie, nigdy. Ale jeśli zdarzy się okazja to chętnie spróbuję.
6. Lektury szkolne - zło wcielone czy książki jak każde inne?
- Pewnie jak większość, nie lubię jak mi się coś narzuca. Dlatego
odpowiedziałabym, że zło wcielone, ale przyznam, że jest wiele ciekawych lektur.
7. Co jest straszniejsze - horror-film czy horror-książka?
- Jak dla mnie horror-film. Efekty specjalne często przekraczają
granice mojej mroczniejszej części wyobraźni. 
8. Jesteś duszą towarzystwa czy samotnikiem?
- Zależy od towarzystwa. Są ludzie, przy których mogę się bardzo rozkręcić,
ale zwykle przebywam wśród osób, którzy przyćmiewają mnie swoją osobowością.
9. Potrafisz żyć bez telefonu?
- Oj, potrafię. Wręcz wolałabym bez niego żyć.
10. Lubisz WF?
- Jeszcze w zeszłym roku lubiłam. Dzisiaj jestem w liceum, gdzie sport to poważna
rywalizacja, a ja nie jestem w tym mistrzem. Po stercie wyzwisk, trochę się zniechęciłam. 
11. Starasz się zdrowo odżywiać?
- Staram się. I chyba na tym się kończy.
 
*     *     *
 
Autorka: Aleksandra.
1. Czy należysz do jakiejś subkultury?
- Nie, nie należę do żadnej subkultury.
2. Jakiej muzyki słuchasz?
- Wszelakiej. Lubię muzykę alternatywną, ale chętnie
słucham klasyki, indie rocka, a czasem nawet popu.
3. Czy jesteś miłośnikiem książek?
- Może nie miłośnikiem, ale lubię czytać i mogłabym to robić częściej.
4. Czy jesteś wegetarianinem?
- Hm. Mięso jem, ale nie z przyjemnością. Gdyby nie ten
cały "zdrowy proces dojrzewania", zapewne mięsa bym nie tknęła. 
5. Czy potrafisz obejść się bez telefonu?
- Potrafię i robię to z chęcią.
6. Czy jesteś tolerancyjną osobą?
- Do tej pory jeszcze nie zauważyłam u siebie braku tolerancji
do czegokolwiek.
7. Czy przeszkadzają Ci tzw. fejmy albo ich poczynania?
- Nie, naprawdę. Żyję z przekonaniem, że jeśli kogoś coś uszczęśliwia
to niech to robi dalej. Po co mam "hejtować" "fejmów", jeśli ich poczynania
sprawiają im satysfakcję? No, chyba, że są to nieetyczne poczynania.
8. Czy sądzisz, że każda osoba ma w sobie pierwiastek zła?
- Fajne pytanie. ... Trudne pytanie. Nie wiem. Każda osoba ma jakieś wady,
ale przecież "wada" to pojęcie względne. Hm. Kurczę. Nie odpowiem, sorry.
9. Które państwo Cię fascynuje?
- Do tej pory najbardziej zafascynowała mnie Irlandia. Wybranie się tam to będzie
spełnienie moich największych marzeń. Dlaczego? Otóż w pełni szczęśliwa czuję się
tam, gdzie jest zielono (wychowałam się w zielonym środowisku), więc gdybym
tam pojechała... Jezus, nie wiem. Raj po prostu.
10. Czy grasz w gry typu minecraft?
- Nie gram. Kiedyś próbowałam, ale mnie nie wciągnęło. Najbardziej
zainteresowana byłam grą w Metin2, ale to chyba trochę inna bajka.
11. Czy wierzysz w magię?
- Może nie powinnam, ale czuję, że gdzieś tam jednak w to wierzę.

A teraz moje propozycje. Ech. Niestety nie mogę nominować blogów, których autorzy nominowali mnie. Ponieważ mój zasób ulubionych blogów jest naprawdę mały, zaproponuję tylko dwa adresy:
  1. Za oryginalność i dojrzałość - Moje wszystko i nic. (mimo przerwy). 
  2. Za kreatywność i wizualną całość - Unrealizable.
Żeby nie przedłużać wpisu, pytania umieszczę w komentarzach.
 
A teraz, żeby utworzyć ten świąteczny klimat, chcę Wam wszystkim życzyć naprawdę Wesołych Świąt, jakkolwiek banalnie to brzmi. Ale niech będą spędzone w miłej, rodzinnej atmosferze, niech śniadanie wielkanocne będzie dobrze smakowało, a lany poniedziałek niech będzie porządnie oblany (wodą dla ścisłości ^^).
~ Życzy Maiahaoo.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Pasja, czyli Sudan Południowy i krowy.

A wszystko zaczęło się od Pana M.
Pan M. to mój nauczyciel fizyki. To także bardzo inteligentny i interesujący człowiek. Oczywiście odkrycie tego fenomenu zajęło mi trochę czasu, ponieważ pierwsze wrażenie wariata skutecznie przysłoniło osobowość pozytywnego ekscentryka.
Otóż dnia drugiego września 2013 roku Pan M., zapoznając nas z przedmiotem, zadał bardzo ważne pytanie: "Co jest waszą pasją?".
Yyy...
Słuchając wypowiedzi innych, narastała we mnie zazdrość. Taniec, muzyka, sport, szachy, a nawet kolekcja znaczków czy kamieni. Kuurdee.
 
〰
 
Zadręczając się brakiem pasji, wpadłam na znakomity pomysł (bo ja tylko na takie wpadam ^^).
Postanowiłam zmusić się do pasji! Bez sensu? Możliwe. Ale mój poziom desperacji nie pozwala mi wymyślić nic innego. I tak oto zaczęłam. Ponieważ od niedawna lekko zaczęły interesować mnie tematy o świecie i podróżach stwierdziłam, że fajnie byłoby poznać inne kultury. Tak wydałam moje ostatnie 10zł na miesięcznik "Traveler" i zaczęłam go studiować. Dzięki jednemu z artykułów dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak Sudan Południowy i zamieszkujące go plemię Dinków. Co ciekawe, Dinkowie bardzo cenią sobie krowy, które, jak się okazało, pośredniczą między ludźmi a bogami. To im właśnie przyporządkowują swój tryb życia. Warto też wspomnieć, że krowie odchody to tamtejszy kosmetyk na piękno. Także ze względów higienicznych zapewne nie odwiedzę tegoż to obszaru Afryki.
 
Wrażenia? Hm, trudno stwierdzić. Wiedza o kulturze plemienia Dinków sprawia mi satysfakcję, ale nie nazwałabym tego pasją. Zastanawiam się, czy zdobycie pasji nie jest czymś podobnym do zauroczenia. Takie "bum" i wiesz, że to jest to. Dlatego zmuszanie się do niej zapewne jest czymś głupim, ale... może coś z tego wyjdzie. A brnę w to dalej, bo mam w tym i drugi cel - pokonać lenistwo. To właśnie przez nie tak wiele mnie ominęło. Możliwe, że teraz miałabym aż nadmiar zainteresowań. Pff, ale co tam. Zamiast grać na fortepianie wolałam oglądać serial. Zamiast zakuwać wolałam spać. Wszystko, tylko nie rozwijać siebie. Brawo, Maja, brawo.
 
Mimo wszystko liczę na to, że niedługo sama będę mogła utożsamić się ze słowami Drew Karpyshyn: Dzięki pasji osiągam siłę. Dzięki sile osiągam potęgę. Dzięki potędze osiągam zwycięstwo. Dzięki zwycięstwu zrywam łańcuchy. No, kiedy nadejdzie ten dzień... wtedy będę mogła bić sobie brawo.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Sztuka patrzenia.

Ponieważ dopisuje mi dzisiaj dobry nastrój (dostałam 3 komplementy! ^^), niestety nie mam mojego duchowego natchnienia, czyli z góry muszę przeprosić wszystkich tych, którzy stwierdzili, że "fajnie piszę". Ale do rzeczy.
 
Otóż lubię obserwować zachowanie innych ludzi. Czuję się wtedy niczym serialowy "Dr. Cal" z Magii Kłamstwa. Oczywiście na mowie ciała nie znam się tak dobrze jak on, ale ćwiczę, ćwiczę. Jednak nie chodzi mi o sztukę czytania mowy ciała. Chodzi mi o sztukę patrzenia.
 
Harry and Ron *_*
 
Sztuka patrzenia? Tak. Brzmi dziwnie i tajemniczo, ale już wyjaśniam.
Jako niezwykle wrażliwa i empatyczna istota (do tego skromna), bardzo zwracam uwagę na patrzenie. Niestety mój cichy charakter rzadko kiedy wyróżnia się z tłumu szaleńców, przez co wiem, co to znaczy być niezauważonym. Podczas rozmowy zawsze dbam o to, żeby nikt nigdy się tak nie poczuł, bo wiem również, że to uczucie nie jest przyjemne.
 
Do dnia dzisiejszego nie spotkałam nikogo, kto dbałby o wygodę wszystkich podczas rozmowy. Kiedy zapoznajemy się z kimś nowym, zwykle zwracamy uwagę tylko na tego najbardziej wyróżniającego się "szaleńca". A ponieważ sama jestem mało wyróżniającym się "szaleńcem", rzadko ktoś zwróci uwagę na mnie. ALE! Dzisiaj zostałam mile zaskoczona. Na przerwie do koleżanki podszedł nowy kolega. Zaczął tłumaczyć jej matematykę (zauważyłam, że to najczęstsza metoda na podryw w naszym liceum), ale w tym tłumaczeniu zaskoczyła mnie jedna rzecz - zastosowanie drugiej osoby, liczby mnogiej czasownika. "Rozumiecie?". Wow. Na dodatek sam zerkał, czy obie słuchamy, mimo że osobiście mnie nie znał. Jednak to doceniłam - patrzenie. Może to brzmi głupio, ale taka banalna sprawa jak samo patrzenie ma bardzo dużą wartość. Szczególnie dla takich "niezauważonych".
 
Także apeluję do wszystkich, którzy cudem trafią na bloga. Patrzcie na innych, zauważajcie ich. Miło jest poczuć się docenionym i pewnie się ze mną zgodzicie. No, a dzisiejszy dzień chyba zanotuję w kalendarzu ;)
 
Pozdrawiam!