czwartek, 13 marca 2014

Bywają gorsze dni. Tym razem? Zmiany.

Dawno nie pisałam, ale tak już mam. Nieregularne wstawianie postów to jedna z rzeczy, które robię najlepiej. Oczywiście mnie to nie przeszkadza, ale jeśli znajdzie się już ktoś, kto lubi zerkać na moje "wypociny", pewnie inaczej to odbiera ;p
 
No, ale do rzeczy. Tym razem blog musi posłużyć mi za melancholijny pamiętnik.
Otóż ostatnio zauważyłam, że jedną z rzeczy, które potrafią popsuć mój dobry nastrój są... zmiany. Trochę to dziwne, skoro sama chcę zmienić swoje życie. Heh, taki tam paradoksik. Dlatego ta moja metamorfoza życiowa jest tak wolnym procesem. Kiedy próbuję coś zmienić zbyt szybko, ściska mnie serce. Ostatnio chciałam wzbogacić swoje życie towarzyskie. Nagle zaczęłam wychodzić częściej na spotkania. Niby fajnie, fajnie, ale po każdym spotkaniu łapała mnie "deprecha". Czułam się, jakbym włożyła za małe(?) buty... tak niewygodnie. Dlatego chyba zwolnię z tym wszystkim. Będę zmieniać życie mniejszymi kroczkami.
 
Just a bad day ..
 
Ale jeszcze mniejsze buty wkładam, gdy widzę, że zmieniają się moi starzy znajomi. Niby wciąż to oni, "heloł", ale każda zmiana w ich zachowaniu to kolejny gwóźdź w sercu... (czy jakoś tak).
Ech, muszę coś z tym zrobić. Tylko nie bardzo wiem co. Przecież życie innych ludzi nie zależy ode mnie, a tym bardziej nie powinnam się tak bardzo tym przejmować.
 
Dupa.
 
Ma ktoś jakąś magiczną poradę dla mnie? Uwielbiam pomagać ludziom, ale bywają dni, w których nie potrafię pomóc samej sobie. Chętnie "przeleżałabym" ten problem, ale to siedzi jednak w głowie i wolałabym go rozwiązać. Jakby ktoś był taki miły i poradził coś... byłabym wdzięczna. :)
 
Pzdr.